poniedziałek, 29 lutego 2016

Ostatnie pożegnanie.

Rozdział
Właśnie stoję nad mogiłą rodziców. Nie widzę dookoła siebie nic, tylko świeżo zakopany grób z napisem:
" Tutaj spoczywają Anna i Patrick O'Sulivan".
Z moich oczu leci potok łez. Straciłam wszystko. Dom, a przede wszystkim rodziców. 
Pamiętam jakby stało się to dzisiaj...
Tamtego dnia odbywały się urodziny mojej najlepszej przyjaciółki. Lecz rodzice zabronili mi wychodzić. Miałam siedzieć w domu, ponieważ dostałam szlaban za późne włóczenie się po nocach.
Nie moja wina, że ja nie lubię siedzieć w mieszkaniu. Czuję się wtedy jak ptak zamknięty w klatce. Na uwięzi.
Nie posłuchałam i uciekłam. Gdybym tego nie zrobiła, zapewne moi rodzice jeszcze by żyli. To moja wina, że umarli. 
Będąc na imprezie nie słyszałam swojego telefonu. Miałam mnóstwo nieodebranych połączeń. Wracając z urodzin widziałam straż pożarną i palący się mój dom. To było straszne. Krzyczałam. Chciałam wbiec do budynku, lecz strażacy mi to uniemożliwili. Ja stałam tam nic nie robiąc, a moi rodzice spalali się żywcem.To był dla mnie horror. Wszystko, co działo się potem, pamiętam jak przez mgłę. Nie wiem, kto mnie wtedy zawiózł do szpitala. W sumie to się nie dziwię, że nic nie pamiętam. Byłam w wielkim szoku. Lekarze musieli mi podać środki uspokajające. Wiem, że leżałam na oddziale dwa dni, dopóki nie odezwał się ktoś bliski. Przecież nie mogłam zostać sama ze sobą, bo nikt nie wiedział, co mi przyjdzie do głowy. Wtedy  przyjechała po mnie ciocia, siostra mojego taty, Colette. Nie znałam jej. Nawet nie wiedziałam, że ojciec miał siostrę. Rodzice nigdy nie opowiadali mi o swoich rodzinach. Woleli nie rozmawiać na ten temat. Dla mnie zawsze było to dziwnie. Przyszła do mnie i powiedziała, że od teraz będę mieszkać z nią i jej synem, Shanem. 
Była niską, okrągłą szatynką o krótkich włosach. Na pierwszy rzut oka wydawała się dla mnie miłą osobą. I też taka była. To ona załatwiła wszystkie sprawy związane z pochówkiem rodziców, ubezpieczeniami i innymi rzeczami, do których ja głowy nie miałam.
Teraz stoję tutaj i żegnam się z rodzicami, bo wiem, że już nigdy ich nie spotkam i nie przeproszę za moje złe zachowanie. Ocieram łzy. Odwracam się w stronę cioci i mówię:
- Ciociu już możemy zamknąć ten rozdział mojego życia. Nie chcę dłużej tutaj być.
Mój nowy opiekun tylko na mnie spojrzał i rzekł:

- Dobrze. To chodźmy już do samochodu i ruszajmy.
Wsiadając do samochodu, ostatni raz spojrzałam na cmentarz. W tle biały gołąb zagruchał i wzleciał w górę. Stwierdziłam, że to dobry znak.

♛♛♛♛♛♛♛

Od autora słów kilka:
Witaam wszystkich serdecznie. Chciałam dodać, że pierwszy raz piszę coś co chcę skończyć. Więc nie miejcie mi tego za złe, że coś sknocę.
Chciałabym, abyście powiedzieli kilka słów o tym rozdziale i czy warto pisać dalej.
P.S. Mam nadzieję, że to co napisałam choć trochę wam się podoba. Szukam edytora, który mógłby mi pomóc przy moich błędach, jakie tworzę w opowiadaniu.

♛♛♛♛♛♛♛
Szablon wykonała Sasame Ka dla Zaczarowane Szablony